Na szczęście szamponu nie kupiłam tylko dostałam jako gratis do zakupów, dlatego etykietka jest w obcym języku. Szampon miał aż 400 ml i uwierzcie długo się męczyłam z nim. Producent twierdzi, że szampon jest stworzony, "aby nadać Twoim włosom miękkość i blask". Otóż ani miękkości ani blasku nie zauważyłam, wręcz przeciwnie doprowadził moją skórę głowy do stanu, z którego się jeszcze regeneruję. Suchość jeszcze w takim "skumulowaniu" nie dotknęła mnie nigdy, widać kiedyś musi być ten pierwszy raz.
Posiada co prawda kilka plusów, m.in. ładny zapach (uwielbiam wszystko co pachnie lub smakuje jak mango:) i niska cena....hmm i na tym koniec plusów. Minusów jest zdecydowanie więcej, ale nie chce tu być jakimś "oskarżycielem", choć faktem jest, że się Garnier nie spisał w tym przypadku.
Niektóre dziewczyny na YouTube'ie zachwalały ten szampon jednak u mnie nie spełnił swojej funkcji. Może to i dobrze bo w ten sposób mogę wrócić do swojego ulubionego Elseve Energia i Blask:)
A jakie są Wasze doświadczenia z szamponami Garniera? Macie swoje ulubione?
xoxo
Ania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz