Plan był prosty: zrobić "latarnię" i zupę. Zakupiłam aż 3 dynie - dwie małe i jedną dużą. Z tą ostatnią poszło jak z płatka, małe okazały się wyzwaniem, twarde w środku, praktycznie nie wykorzystałam ich miąższu - za to ich zapaloną wersję możecie zobaczyć poniżej:
Duża dynia dała na tyle dużo miąższu, że spokojnie mogłam się zabrać za gotowanie zupy. Mój przepis pochodzi z jakiejś strony internetowej ale go na własne potrzeby lekko zmodyfikowałam.
Dla zainteresowanych oto on:
500 g - 1kg dyni (w zależności ile Wam się uda wyskrobać miąższu)
1 lub 2 ziemniaki
1 marchewka
1 cebula
2-3 ząbki czosnku
1 litr wywaru z rosołu
curry, pieprz, sól, cukier
1. Cebulę pokrojoną w kostkę i wyciśnięte ząbki czosnku należy zeszklić na patelni. Ziemniaki,dynię i marchew pokroić w kostkę i dodać do cebuli i czosnku, lekko poddusić.
2. Po ok. 5 minutach dodać wszystkie warzywa do rosołu. Ugotować do tego stopnia, że ziemniaki i marchew będą miękkie. Dodać curry (ja dodałam na oko), pieprz i sól oraz odrobinę cukru do smaku.
3. Przygotowaną zupę zmiksować kiedy trochę ostygnie. Ponownie należy ją podgrzać do podania. Zupę polecam z płatkami migdałów, słonecznikiem oraz grzankami lub groszkiem ptysiowym.
----> Smacznego:)
BTW Jak Wam minął Halloween?? Dużo cukierków rozdaliście?
Ja musiałam się pozbyć z szafy wszystkich zapasów na czarną godzinę. A może sami chodziliście z psikusami po sąsiadach??
xoxo
Ania



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz